sobota, 6 października 2012

"Koniec prawie zawsze jest początkiem"

http://www.youtube.com/watch?v=ekJNLGw1t_8

gwoli wstępu i tytułu. Stare czasy,gimnazjum,istna fascynacja tym kawałkiem.
Koniec jednego bloga,początek nowego. Na tamtym coś siadło,komentarzy nie szło dodawać.

Poza tym stałam jak zahipnotyzowana w Muzeum Egipskim przed gablotą poświęconą Bastet. To chyba jedna z nielicznych bogini egipiskich, o których słyszałam,mimo że nie należała do grona podręcznikowego.
Bogini miłości i płodności, opiekunka ogniska domowego,ale i waleczna lwica,zwinna i silna.
Tak, jestem zafascynowana.

Nic więcej na ten temat.

***
Zastanawia mnie,jak to jest, że przed chwilą powiedziałam komuś, że go nie znam. Komuś z kim pracowałam i mieszkałam dwa tygodnie, spotkałam go jeszcze potem, a w międzyczasie i tak raz po raz rozmawiamy.Kogoś, kogo znam zapach,dźwięk głosu,smak, wygląd oczu i spojrzeń.Jednocześnie uznając, że znam kogoś, kogo nigdy nie spotkałam, nie poznałam zapachu,smaku,dźwięku głosu, spojrzeń, niczego,znam,choć za krótko,choć po części, ale znam. Czyż ja nie jestem irracjonalna? I przecież jest to tylko prawda.
***
Nie ma to,jak dostać sms, że się jest dziewczyną Bonda :D a dokładnie to podobną do Eve, która ją gra.
***
Czytam dziś, dużo czytam, a wszystko to jest tak istotne. Mogłabym przepisać całe książki, albo strony cytatów,ale po co?

skróćmy to do dwóch, do pana Artaud:

"Czego potrzebujemy to żyć i wierzyć w to, co pozwala nam żyć i w to, że coś każe nam żyć- zaś wszystko,co wyłania się z naszego tajemniczego wnętrza, nie powinno stale powracać do problemu nas samych i do grubiańskiej troski o pokarm."

"Ale chociaż domagamy się magii, w gruncie rzeczy boimy się życia,które rozwijałoby się całe pod znakiem prawdziwej magii".

Co tu dodać? Nic, doprawdy.
***
Jestem przesiąknięta każdym, człowiekiem, który był lub jest dla mnie ważny. Jestem tego świadoma dopiero teraz. To ilu ludzi jest we mnie i czasami przeze mnie przemawia. I wciąż to jestem ja, bo oni tak doskonale do mnie pasowali, że przygarnęłam ich cząstki, jak własne. Jestem mokra, przemoczona od śladu ludzi i szczęśliwa z tego powodu. Bo byli i/lub są w jakiś sposób dla mnie ważni. Bo nawet jeśli dziś nie powiemy sobie nawet "cześć",udamy obcych, pamięć śladów zostanie we mnie. I jest to piękne.

Jestem przesiąknięta Tobą, choć nie spojrzeliśmy sobie w oczy. Przemawiasz przeze mnie,tak samo, jak przemawiają przeze mnie inni bliscy mi ludzie. Przemawiacie przeze mnie,tak jest.
***
Nie mogę napatrzeć się na moje rodzeństwo. Bo zaraz znów stąd odjadę. A czas biegnie.Nieubłaganie.
***
Idę czytać dalej. Ostatnie wieczory ambitnie spędzałam w łóżku,zasypiając lub myśląc,nicnierobiąc,lub właśnie robiąc-słuchając muzyki,ucząc się angielskiego, oglądając film-wierząc, że herbata z imbirem,miodem i kardamonem doda mi zdrowia. I delektowałam się wreszcie posiadaniem własnego pokoju. A teraz tydzień wyjść, wyjść kulturalnych i tydzień nauki,wyzwań intelektualnych.

1 komentarz: