środa, 31 października 2012

O ludziach słów kilka

"Aktoreczka czyli, wystrzeliła z najbardziej porąbaną prośbą z wszystkich porąbanych próśb, o których świat słyszał. No i dobra, jak będzie trzeba to ja to zrobię. Ot choćby dlatego, że to chore"- i jak tu kogoś nie uwielbiać. I J. wiem, że też się zgodzi. Bo to dwie osoby, którym nie trzeba pięćdziesiąt razy upominać się,to coooooo,zroooooobimyyyyyy tooooooo? Wystarczy powiedzieć i można liczyć. I to jest piękne.

Bo irytuje mnie już to całe umawianie się. Albo to przypadkowe spotykanie się gdzieś i to"musimy się zgadać". Albo to nie odpisywanie,nie oddzwanianie, czy przekładanie w nieskończoność. Żeby wyjść z kimś na spacer,trzeba umówić się tydzień wcześniej. Jakby nie można było tak po prostu,wiesz,idę na spacer,chodź ze mną. I ktoś pójdzie. 


Jak się było dzieckiem to się po prostu szło do ludzi. Po prostu szło się na spacer. Po prostu się bawiło. Po prostu się spotykało. I nie było komórek,a komputer mało kto miał. A jak już później był komputer i komórka,to się pisało-spotykamy się tu i tu,wtedy i wtedy, albo gadało się i nagle mówiło, to chodźmy tam i tam i się szło.


To było o wiele bardziej fajne.



1 komentarz:

  1. Jaaajć, zacytowałaś mnie *_* To takie zabawne.
    A tak na poważnie to mnie też to irytuje przepotwornie. Nie wiem, jakaś pandemia chyba zapanowała, wszyscy nagle chcą się 'zgadać', wszyscy 'jeszcze nie wiedzą, zobaczą'. Jak tak dalej pójdzie to wszystkim się każę wypchać i zostaniemy we dwie :P Bo już mi się cierpliwość kończy też.

    OdpowiedzUsuń