Zmieniłam sobie lekarza na studenckiego. Lekarstwa zamiast 100zł, kosztowały 16,50, zwolnienie od tak,żadnych narzekań, że lekarz ma za dużo pacjentów, mimo że dzwonisz o godzinie 8rano,a dodatkowo doktor był sprytny i kazał mi zostać w łóżku do niedzieli. Bo jak mi się spytał od kiedy ma mi zwolnienie wypisać, to ja mu po wiedziałam "nie, nie ja chodziłam na uczelnię i do pracy, ja dziś dopiero tak...".No to jestem w domu,czytam sobie,oglądam sobie telewizję, mam ciepło,jestem sama w mieszkaniu babci i jest fajnie.
***
Siedzą sobie ludzie w pociągu,przedział jest wypchany nami. Parka litwinów,parka z erasmusa(ona Polka,on z indii, ale generalnie to z Niemiec:D)ja, jakiś tam studencik, jakaś licealistka. Studencik nadąsany wychodzi, wchodzi inny. I to jest tak zwany pstryczek, który uruchamia cały przedział. Chłopak jechał z nami tylko 40 min, ale buzia mu się nie zamykała,zintegrował cały przedział i trochę jeszcze później sobie pogadaliśmy. Właściwie to był takim typem, który wszędzie, z każdym pogada, dużo podróżuje i nie ma żadnych barier, i to nawet było fajne, choć zabawne,poczciwe.
I życzył mi powodzenia ze sztuką :)
Bo właściwie, dlaczego tak po prostu ze sobą nie rozmawiać?
***
Dałam się oszukać trzem panom na starym rynku. Mówili, że są z Wrocławia i nie wiedzą dokąd by się tu wybrać i jak trafić tam i tam. To ja chciałam ich tam zaprowadzić, po czym sprytnie wychwyciłam, że mi tu pan jeden operuje skrótem nazwy tego miejsca i takie"halo,halo, ale skąd ty to wiesz?" Panowie mieli dobrą ściemę, byli z Poznania, z polibudy. Jeden z nich był taki spokojny niesamowicie, zwłaszcza, że to noc była, wszyscy wokół pijani,miał takie spokojne oczy i patrzył się tak przenikliwie. Całą trójkę zaprowadziłam do moich trzech kumpel, który postanowiły dokończyć nasz wieczór w pijalni pobliskiej, zapoznałam kogo trzeba z kim trzeba i poszłam sobie spać :D Ale spojrzenie tego pana i jego dłoń wplątana na krótki moment w moją,pozostały ze mną.
Bo tak generalnie to wreszcie pograłam w alkochinczyka i to z arcyciekawymi zadaniami, znów w przeciągu ostatnich dwóch tygodni spotkałam starych przyjaciół z rodzinnego miasta i spotkałabym ich znowu w przyszłym tygodniu, gdyby nie moje obowiązki.
A najlepsze, że jestem Eve Green i już nawet obcy ludzie mi to mówią.
***
Sierota-genialny thiller,taki...prawdopodobny...i taki...skojarzeniowy w jakiś sposób.
***
Kiedyś zamieszkam w Krakowie. Koniec.Kropka. I będę chodzić słuchać jazzu w pubach :D
***
Właściwie to wszelkie notki uciekły mi z głowy i robię sobie taki mini pamiętniczek dziś. Dla samej siebie, ot co. Kiedyś, po latach, może wspomnę tego alkochińczyka, gdy to dzwoniłam do Angeli jako telefon do przyjaciela i pytałam się z czego jest taki a taki rodzaj sera, gdy śmialiśmy się wszyscy po staremu, albo kiedy dosiadł się do nas Ukraińczyk wyglądający jak młody Jude Law,mówiący ,że ok, na Ukrainie piją więcej, ale on to w Polsce i tak nie podoła :D, czy tego starszego pana ,który postawił nam wszystkim piwo, a przyszedł tylko o drogę spytać i tę piękną panią u jego boku, spotkali się po latach, bo on teraz biznesmen,artysta zagraniczny od dawna i nagle spotyka na ulicy koleżankę z czasów studenckich, która notabene jest z Warszawy,to taka ładna historia. A pan mimo,że studiował tu prawo, zaliczył w Pzń wszystkie swoje pierwsze razy, ale z nauki nic nie pamięta,zamiast tego domki w górach, które wtedy były dostępne dla studentów :D echhh,a nam to już nic takiego nie udostępniają.
"Bo właściwie, dlaczego tak po prostu ze sobą nie rozmawiać?" - i to jest dobre pytanie!
OdpowiedzUsuńJak się skończył alkochińczyk? :D
I ja będę wpadać do Ciebie, dobra? Jazzu to słuchać nie chcę, ale wpadnę chętnie :)
No pytanie świetne, zwłaszcza że sobie po jego wyjściu porozmawiałam miło z licealistką, a przed samym wjazdem do poznania z litwinami bo też akurat budzili się na wysiadkę w Pzń. I było normalne i fajne to. Alkochińczyk mnie wkurzył ociupinę, bo trzy razy próbowałam wygrać obiad dla dwojga-bo to gra co poniedziałek u mojej znajomej w pracy,my byliśmy królikami doświadczalnymi,pierwszy raz graliśmy w to:D i na ostatnim polu jak staniesz masz obiad dla dwojga, no i obiadu nie wygrałam,nikomu się nie udało,wszyscy już byli pijani, podaliśmy swoje uwagi, dopiliśmy darmo shoty i poszliśmy :D
OdpowiedzUsuńa wpadaj,wpadaj,koniecznie. Będziemy spacerować i znajdziemy coś ala Van Gogh,coś naszego tylko do siedzenia;) a wcześniej do wrocławia zapraszam,artterapię może będę tam robić.Zobaczymy.