Po prostu są takie dni,kiedy w człowieku rośnie kula.Od małej kuleczki do ogromnej kuli. Kula chce pęknąć i wytrysnąć łzami,ale człowiek wcale nie ma ochoty wtedy płakać.Bo chce z tym walczyć, bo przecież zaczyna się od błahych powodów.Ale one też narastają,rozrastają się i trach.Idziesz schodami,idziesz ulicą i nagle na dosłownie ułamek chwili wybuchasz płaczem. A potem to powstrzymujesz,bo gdzie?Tu?Nie.Idziesz,ciekną jeszcze chwilę i znikają.Potem znowu idziesz,ciekną chwilę,po czasie,znikają.I tak tylko czujesz tę kulę,która tkwi w Tobie.
Ktoś kiedyś opowiedział Tobie bajki.Wiele bajek.Na przeróżne tematy.To mogła być telewizja,książka,czyjeś życie,szkoła,społeczeństwo,wychowanie.Cokolwiek.A Ty teraz widzisz,że bajki to tylko bajki w Twoim życiu.
Tęsknisz za normalnością,choć przez moment.
Tak,chciałaś pójść na ten obiad,tak chciałaś żeby została na spektakl.Tak,chciałabyś mieć kogo przedstawić.Tak,chciałabyś żeby umiał z Tobą rozmawiać na pewne tematy.Tak,chciałabyś móc do niego napisać.Tak chciałabyś móc pozwolić mu odejść.Tak,te dwie kwestie są sporne.Tak,tęsknisz za Nim.Tak,chciałabyś móc zadzwonić.Tak,w takim momencie doszłaś wreszcie do tej świadomości-nie,nie mam do kogo.Tak,chciałabyś dziś troski i uwagi.Tak,jesteś z niej dumna.Tak,źle się czujesz siedząc na widoku,po drugiej stronie lustra.Tak,masz jeszcze resztki emocji z wczoraj i pewne emocje z dziś.Tak,nie jesteś dziś z siebie zadowolona.Tak,może nawet wczoraj nie byłaś.Tak,chciałabyś ich poruszyć.Tak,chciałabyś mieć taki głos,który wzrusza,powoduje ciarki i co nie tylko.Tak,chciałabyś teraz nikogo nie słuchać,zamknąć się w pokoju,w swoim świecie,zawyć,tak po prostu,tak, nie możesz tego zrobić.Tak,chciałabyś mieć umowę na czas nieokreślony,z określoną ilością godzin i stawką.Tak,chciałabyś ogarnąć swoje życie,a zamiast tego wciąż stoisz w miejscu.Tak,chciałabyś poczuć,że oto stoisz twardo na ziemi,spod której nie ucieka grunt.Tak,chciałabyś po prostu powiedzieć dziś"chodźmy się napić".Tak,nim nawet zastanowiłaś się,czy ktokolwiek miałby czas ot tak na zawołanie,musiałaś podołać obowiązkom i nie mogłaś.Tak,piłabyś dziś dużo.Tak,uciszyłabyś swoje głosy i tęsknoty.Tak,pomyślałaś,że zamiast łez,zamiast pisania niewysyłającego się maila,zamiast pisania do kogokolwiek,zamiast dzwonienia,zamiast picia,zamiast czegokolwiek-napiszesz tu.Tak po prostu.Piszesz z prędkością irracjonalną.Tak,myślisz sobie,że nawet pisać już nie umiesz.Nie tak by siebie usatysfakcjonować.
Tak,masz piosenkę.
http://www.youtube.com/watch?v=5FM5Akcjraw
Kiedyś jeszcze będziesz taką kobietą.Kobietą niezależną.Kobietą silną.Kobietą z własną firmą,albo czymkolwiek co da Tobie dobrze zarobić,by godnie żyć.Kobietą z wewnętrznym spokojem.Kobietą spełnioną.Kobietą z własnym kątem,swoim,wyjątkowym.Kobietą z kimś lub kobietą z czymś.Bo jeśli nie ON lub ONO to przecież jest SZTUKA.Kobietą,która sama o siebie zadba.Kobietą,która zrozumie,że najważniejsze to być dumną z samej siebie. I dumną z siebie będzie.Nie potrzebując dumy innych.
You haven't seen the last of me.
Tak,tęsknię za normalnością,ale czym jest normalność?Nie ma normalności,ona nie istnieje.Każdy jest mniej lub bardziej powykręcany.I jego życie też.I kurwa nic nam do tego.Nawet nam samym do siebie samych.
Bo kurwa cieszę się,że żyję.Naprawdę. Tylko jestem niewyspana,zmęczona,stęskniona,głodna i niedotleniona.Mam prawo do łez,skoro je zwalczę.Mam nawet prawo wyć,nawet jeśli nie mam gdzie.Po prostu mam prawo.
I jestem z siebie niesamowicie dumna.Do nikogo nie napisałam,do nikogo nic nie powiedziałam,hej potrzebuję Ciebie dzisiaj,hej jest mi źle,hej nie pytaj dlaczego,tak po prostu jest,hej.Oby tak częściej.
***
Tak,kocham pewnych ludzi.Inni są mi zwyczajnie bliscy.Tak,mogę chociaż nie okazywać po sobie,że mnie tak bardzo właśnie boli. Że to może jakaś nadwrażliwość,a może pragnienie.Przecież zresztą znają je i oni z własnej skóry. Tak,mam taki przebłysk jak teraz,w tej rozmowie sprzed chwili,jak w rozmowie z ... dziś,taki przebłysk zrozumienia tej drugiej strony i taki przebłysk niezrozumienia dla drugiej strony.Takie-każdy dziś sobie.
Normalność nie istnieje.Istnieje tylko klatka twojej głowy.Otwórz klatkę,ptaszyno.Leć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz