sobota, 16 marca 2013

Śmiechu warte

Śmiechu warte.Człowiek ma milion spraw na głowie,a ktoś inny pisze,że ma tyle rzeczy na głowie-i zaczyna to i kończy na uczelni.Jasne,rozumiem pewne kierunki-prawo,medycyna,kierunki artystyczne,architektura.Ale reszta?Też mam dużo na uczelni,w tym większość książek po angielsku. I co? I milion innych spraw na głowie obok tego. I jeszcze znajdę czas,gdy mi zależy na kimś,choć już naprawdę w okrojonej formie.


Ktoś inny ma tę uczelnie i sporadyczną pracę, w której tak naprawdę większość czasu siedzi i czyta książki. I obiadem się przejmować nie musi, bo mamusia zrobi.Ale jest tak zmęczony,wraca i mówi o tym wszystkim wokół i czepia się o nieumyte przez Ciebie naczynia.

No wkurwiają mnie ludzie nieraz takim gadaniem.

I chyba nic więcej z wrażenia nie przychodzi mi do głowy,ile to,że chciałam z siebie wyrzucić to poddenerwowanie.

Ah. I sen miałam.Bo nie będę w tym roku instruktorką teatralną,a chciałabym.Więc śniłam o starym,gigantycznym,zimnym budynku z czerwonej cegły.Trochę jak opuszczony psychiatryk. Śniłam o masie dzieciaków od niemowlaków,które tuliłam, po młodzież,która się nie słuchała. A potem z wychowawczynią jedną spadłam z windą.Udało nam się nic nie zrobić.Na dole był pożar,wybiłyśmy z trudem szybę,uciekłyśmy na podwórko,a tam trzech facetów musiałam zabić,kolejny raz na noże,kolejny raz instynkt przetrwania wygrał.I nie wiedziałyśmy co dalej?Kogo ratować i przed kim?I się obudziłam.Szlag.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz