niedziela, 7 kwietnia 2013

Stado.

Kiedyś,dawniej,za dzieciaka,za nastolatka,chciałam być sama.Tak totalnie sama.Chciałam wyjść na pustelnię,jak prorocy i dziwacy inni,chciałam pójść w tę dzicz,chciałam mieć dom daleko od wszystkich,głęboko w lesie.Chciałam być samodzielna i samowystarczalna.Chciałam dostąpić jakiegoś oświecenia w tej pustyni. Spokoju i innych takich.
I owszem.Można dojść do spokoju na pustyni.Wyzbyć się namiętności tak zwanych,pragnień,emocji.Wyciszyć się.
Ale...gdy taki wróci do ludzi i zacznie żyć,wtedy stoczy drugą wielką bitwę.
Pierwsza bitwa to ta z własnymi demonami.
Druga to ta pośród ludzi i z ich demonami i z naszymi.
Nie ma,a jeśli są,to niewielu takich ludzi jest,którzy radziliby sobie sami.Może kiedyś.Kiedyś, gdy wystarczyło polować,można jeszcze było jakoś przeżyć w dziczy i sobie poradzić.
Jesteśmy zwierzętami społecznymi,stadnymi.Owszem,każdy w różnym zakresie.Jedni bardziej,inni mniej,a wszyscy żyją obok siebie.
Po prostu wczoraj pracując nad ważnym i sporym przedsięwzięciem pomyślałam-no,tak.Jestem ja,jest Julian od muzyki,jest tancerka,jest Joanna.Ktoś zrobi plakat,ktoś udostępni salę do prób.Ktoś przyniesie butelki,ktoś inny pożyczy sukienkę.Ktoś pomoże tancerce jeszcze.Cały kręg ludzi.I tego się uczę.Pracy grupowej.By był program w telewizji,też nie jesteś sam.Mogę robić sama projekty,ale czyż projekty grupowe nie wypadły lepiej na moim roku?Czyż nie przydałby się ktoś,kto by od strony technologicznej,technicznej to poprawił?Albo zajął się tym,gdy już ja nie miałam głowy,jak uzupełniamy się w mojej grupie.
Ktoś pożyczy tobie forsę.Ktoś inny da tobie pracę.Ktoś inny zrobi coś,gdy się rozchorujesz.Ty zrobisz komuś obiad,bo we dwoje smaczniej.Z kimś się napijesz,bo lepiej niż samemu.Z kimś wyjdziesz pograć w tenisa,bo samemu nie dasz rady.
Zawsze jest jakiś ktoś.
Owszem,nikt za nas życia nie przeżyje i nie poniesie konsekwencji naszych decyzji,rodzice czasami coś decydowali,później już też i rzadko oni.
Ale nie jesteśmy sami.Nie żyjemy sami.
Jest taki kult jednostki teraz.Ale ta jednostka ma masę ludzi wokół siebie.Jeden ją trenuje,inny daje jej wsparcie finansowe,inny emocjonalne,inny dostarcza rozrywki,a inny motywuje.I nawet jeśli myślimy,że to była jednostka,to on potem powie,przy sukcesie,dziękuję temu i temu.Nawet jeśli to jest solistka,albo sportowiec nie drużynowy.Przecież na każdy taki sukces pracuje sztab ludzi.
Nasze własne sukcesy, to te z życia codziennego.Te owszem,są nasze.To my wstajemy rano z łóżka.My żyjemy codziennością,gdy żyć nią się nie chcę.

Tak,chciałam być kiedyś sama.Podkreślałam to,że tak będzie też w porządku.A to nieprawda.
Bo ktoś kiedyś musi tobie podać tę szklankę wody,gdy już lata będą nie te,albo choroba przyjdzie.Ktoś ciebie musi wesprzeć,gdy z jakichś powodów wylądujesz na bruku.Nawet jeśli to będzie nieznajomy-mój znajomy tak miał.Wylądował na bruku i dostał mieszkanie 'za darmo',czyli właściciel uwierzył,że spłaci dług,gdy już będzie mógł.
Tak,potrzebujemy jeszcze ludzi,którzy wierzą w ludzi.Ludzi,którzy chcą pomagać i o pomoc się zgłosić.Ludzi,którzy do sukcesu dążą nie po trupach,a zespołowo.Nawet jeśli to oni muszą przebiec te setki kilometrów, by dziś wygrać maraton.Tak,potrzebujemy jeszcze stada.Choćby po to,by w piątkowy wieczór,gdy od poniedziałku do piątku to życie jest monotonne i zbyt obfite w przymusy,by w piątek wyjść i spotkać przyjaciół.Wypić z nimi,pośpiewać,porozmawiać,pośmiać się,potańczyć,poskakać,posłuchać muzyki,pooglądać film,zjeść coś,pooglądać sztukę,cokolwiek.Cokolwiek.
Bo jak rzekł mój Chris"szczęście jest tylko wtedy prawdziwe,kiedy się nim  dzielimy"

A przecież gdy jesteśmy szczęśliwi,to wylewa się z nas jak rzeka.Dzielimy się tym.Nawet gdy jesteśmy szczęśliwi w samotności,nagle myślimy o wszystkich tych,którzy są dla nas ważni.Albo idziemy i uśmiechamy się szczęśliwie do nieznajomych i mówimy im dzień dobry,dzień dobry,weźcie trochę też tego szczęścia,bo wtedy będę jeszcze bardziej szczęśliwy.

Ja,Ty,On,Ona,Oni,Ono,ja i Ty i wszyscy, których znamy.Kim dziś bylibyśmy,gdybyśmy urodzili się i zostali sami?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz