"Nie zawsze możemy wybierać najłatwiejszą drogę", jak to rzekła Ania z Zielonego Wzgórza.
Cieszę się, że moi bracia,przyjaciele,ojciec,potencjalny chłopak,potencjalny syn nie muszą iść na wojnę. Cieszę się, że nie muszą czuć piętna obowiązku, obowiązku jakże chwalebnego może i w takim momencie, ale jednak piętna.
Ilu z nich wtedy ich wyszło i już nigdy więcej nie zobaczyło swoich bliskich? Ilu pisało poruszające liste,spoglądało na fotografie, które trzymały ich przy życiu? Ilu z nich wyszło, a potem wróciło kimś zupełnie innym?
Zastanawiam się, jaki my dziś mamy obowiązek? Co jest dla nas niepodważalne, skoro ani religia, ani dzieci, ani małżeństwo, ani starzy rodzice, ani praca, nic tak naprawdę nie jest już obowiązkiem większości. Obowiązkiem spełnianym z dumą, czy pokorą, czy co najpiękniejsze z PRZEKONANIEM.
Może każdy z nas doczekał się pięknych czasów, kiedy może wybrać, co będzie jego drogą. Nie obowiązkiem, a drogą właśnie. Nawet jeśli dalej jesteśmy uwikłani w społeczne konwenanse to już nie tak,nie jak dawniej. A gdy obowiązki same na niego spadną, oby potrafił przyjąć to, jak przyjmowali to wszyscy inni przed nim.
Bo tak sobie myślę, cały czas nasze uczucia,emocje,zachowania, nawet niektóre pragnienia są takie same. Od pokoleń. Dlatego filmy i książki z przeróżnych epok i tak oddają nam pewne uniwersalia.
Jak to rzekła pewna piosenkarka" Ludzie nie zmieniają się, to otoczenie zmienia się."
"Życie jest pełne straconych okazji"- ach...
"Wyjdź za mnie i pozwól mi wyjechać"
"Wszystko, co kochałam zostaje mi odebrane"
http://www.youtube.com/watch?v=3JWTaaS7LdU
kiedyś była królową
***
"Niech państwo młodzi zatańczą
-czekałem na to 5 lat, nie poganiaj"
ach,piękny motyw.
Przeczytałam całą serię Anii. To były dobre momenty z tymi książkami, chwile wzruszeń i śmiechu i smutku.I inspiracji. Tak samo z Jeżycjadą i Małymi kobietkami i oczywiście bezapelacyjnie z Małą Księżniczką. To wszystko wpłynęło na mnie i to jak widziałam moją przyszłość. A teraz staje się tylko coraz bardziej zgorzkniała i cyniczna, gdy idzie o potencjalną rodzinę =D A jednocześnie gdzieś w środku dalej jest ta mała dziewczynka, która wyrastała na tych wszystkich pięknych książkach.
Po prostu uwielbiam:
http://www.youtube.com/watch?v=l-EnSeb3pHU
Nie powinniśmy nawet wybierać najłatwiejszej drogi.
OdpowiedzUsuńA co powiesz na to, że znam takiego, który na wojenkę pobiegł z własnej woli? Nie w obronie własnej ojczyzny bynajmniej. A w obronie uciśnionym, nie mając nic do stracenia? *_*
Nie wiem jak to jest z naszą drogą teraz.. Kryzys wartości?
Ja mam starego kumpla, który gdyby tylko wojna wybuchła poszedłby walczyć od razu, a teraz walczy jako strażak. Bo strażak to też wojownik. I dla ludzi to by zrobił właśnie.
OdpowiedzUsuńA ten "Twój"to ładna historia, bo dziś z wojaków znam tylko takich, co dla pieniędzy i prestiżu jadą sobie do afganistanu,łącznie z moim kuzynem...
Też tak myślę, kryzys wartości. Ale to się chyba powoli będzie zmieniać, tak mi się wydaje.