czwartek, 27 grudnia 2012

Wiosna

W dni takie jak dziś tęsknię za wiosną. Padał deszcz,potem świeciło słońce.Nie ma śniegu.Chciałoby się rzec,zaraz wyrośnie zielona trawa,a temperatura zrobi się cieplejsza,ptaki zaczną śpiewać,wszystko zacznie budzić się do życia i ja też.Ale nie.To takie oszukanie.Robienie ochoty,ale cierpliwie czekaj dalej.

W dni takie jak dziś człowiek pyta się, co z jego marzeniami? Pyta się,co dalej? Pyta się,gdyby jutro miał nie wstać,to co?Co?Pyta się,na jakiej jest drodze i czy to jest właściwa droga?Czego szuka?Jak daleko jest od punktu,w którym być powinien?Czy któregoś dnia obudzi się i uzna,że wciąż jest w tym samym miejscu?Lata lecą,pewne doświadczenia przybywają,sukcesy,porażki również,ale to wszystko jest takie...wciąż można powiedzieć sobie,najlepsze przede mną. A jeśli nie ma nic lepszego?A jeśli po to lepsze trzeba odważnie sięgnąć? A jeśli się nie zdąży?

Przez to,że często choruje niejednokrotnie mam dni takie jak dziś. Co będzie, jeśli nie wstanę wkrótce? Gdzie to wszystko?Co zostawię?W kim zostanę?Lata lecą,a ja wciąż jestem przed.
Znam kogoś kto jest rok starszy,a mówi,że może już umrzeć. Najlepsze za nim,przeżył wiele,ma zawód jaki chciał,robi to,co chce,kochał. Wydawać by się mogło,że jest szczęśliwy.Nieprawda.Utracił coś cennego i nie uważa, by go jeszcze to spotkało.Pozostałe rzeczy też przeminęły.I nie jest gotowy na nic w przyszłości.Ale wie,że mógłby już umrzeć spełniony.Bądź,co bądź to dobre.

Ja chcę być gotowa umrzeć,nieważne,co zrobię w życiu,ale gotowa w swoim sercu. A jednocześnie pełna dalej tego życia,póki mogę. Chcę poczuć się w czymś spełniona.W czymś naprawdę dużym,nawet gdyby to było małe,ale dla mnie byłoby duże. Żeby nie musieć się bać o ten moment.Moment odejścia. A ja od lat czuję, że nie jestem gotowa. I nie wiem,czy będe kiedykolwiek. Trochę się tego boję. Ja wiem,że w obliczu śmierci przychodzą inne wartości itd.,i gdybym miała czas na odejście to pewnie jakoś bym to ogarnęła. Pogodziła się,że pewnych rzeczy już nie zrobię,inne zrobiła,doceniła to,co mam i załatwiła sprawy międzyludzkie. Ale nie każdemu z nas będzie dane przygotować się do własnej śmierci.

Ja od lat widzę siebie,jak ginę pod kołami samochodu. Czasami jak zafascynowana stoję i patrzę się na te rozpędzone auta. Czasami wręcz jakaś siła pcha mnie pod te koła. To przerażające. Raz jedyny szłam jeszcze nietrzeźwa trochę,prosto pod koła tira.Jak urzeczona.W ostatnim momencie zeszłam, a on   wybudził mnie swoim trąbieniem.Dostałam później piękny ochrzan od V., bo napisał świetne opowiadanie.Pamiętam, że moje nienarodzone dzieci, by płakały i pamiętam "więc weź kurwa następnym razem uważaj". I to mnie teraz trzyma bardziej z dala niż bliżej samochodów.

Może po prostu nieważne,co w życiu się stanie,my dalej nie odczujemy tego,jako spełnienie, bo będzie nam mało.Może niektórzy tak mają. A może spełnienie przychodzi parę sekund przed śmiercią,bo inaczej nie byłoby sensu dalej żyć,tylko czekałoby się na śmierć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz