Pewnych granic się nie przekracza. Chyba,że konsekwentnie. A nie na chwilę,wpakuję się w czyjeś życie, wpuszczę kogoś z butami,a potem szybko się wycofamy. Za dużo drzwi zostało otworzonych, w krótki czas.
Ja się potem jeżę jak zwierzę.
I kłamiemy prawdą.
I co?Nie będę pijana-nie chwal dnia przed zachodem-ale znowu płaczę. A nie chcę całego roku.A tak mało płakałam w tym grudniu,byłam szczęśliwa,szczęśliwie odsunięta od problemów,które sterczały zamknięte w szafie i dobrze im i mi tak było.
Mam w sobie tyle światów,drzwi,barier,tyle wszystkiego, bezpieczniej mi było,gdy nieproszeni tego nie otwierali.
Nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku to mi pomoże.
Poza tym.Nikogo bliskiego w tego sylwestra. Żeby to można było wrócić do czasów gimnazjum-każdy przygotowywał jedzenie,brał chipsy,brało się szampana,nic więcej,jeden albo dwa szampany. Brało się swoją paczkę,muzykę,film,pokrętne żarty i sesje zdjęciowe. Było zajebiście.
A na usprawiedliwienie-mam gorączkę,zapchany nos,wysuszoną buźkę od oddychania ustami,parę innych dolegliwości. Mogę marudzić. A co :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz