Bam numer jeden
Przed chwila dostałam cudowny prezent-opowiadania Schmitta. Po pierwsze nie miałam zbytnio co czytać,książki zostały w Poznaniu, po drugie brakowało mi jego historii. Zresztą dostałam nie tylko to i to było zupełnie z zaskoczenia.W tym roku nie umawiałyśmy się na prezenty i ja nic nie miałam. Ja tylko chciałam Ją wreszcie spotkać, a tu miłe zaskoczenie i jest mi miło.
Bam numer dwa
Będę trenować kickboxing. Nie wiem skąd wezmę kasę,ale chcę to wreszcie spełnić. Przejrzałyśmy już oferty,przejdziemy się po klubach,obadamy.Póki,co skorzystam z darmowych lekcji boksu. Otóż nowy rok ogłaszam rokiem sportu.Brakuje mi go nieziemsko. I kondycji. Tylko to pieprzone chorowanie mi przeszkadza.
Bam numer trzy
Tak fajnie nam się czyta, czy ogląda historie nieszczęśliwych miłości. Przeważnie one i tak kończą się szczęśliwie,albo dramatycznie, ale jakoś tak przecież to tylko fikcja. Można poruszyć się i tyle. A dziś tak sobie myślę, że życie pisze takie same historie,może nawet bardziej dramatyczne,może bez szczęśliwych zakończeń,a może...szczęśliwe w swym dramacie. Myślę, że znam dwoje ludzi,którzy naprawdę kochają siebie. Są dla siebie stworzeni. A gdy razem tańczą,od początku,gdy razem tańczyli,wyglądają tak,jakby nic innego całe życie nie robili tylko właśnie razem tańczyli.W swoim życiu dostają w cholerę dużo przeciwieństw,wszelakich. I dalej są razem. I czasami nie przebierają w słowach,czasami nie mają sił na to wszystko,czasami nie chce im się żyć,ale przecież jednak dalej są. Razem są.I jak umrzeć to tylko razem. I to wszystko jest takie piękne, choć przecież tu nie ma słodkich słówek co dzień,romantycznych kolacji przy blasku księżyca,gorącego seksu i nie wiem,wiecznej zgody i innych takich. Tu jest proza życia,taka dramatyczna proza życia. I miłość w tym wszystkim. Do siebie i do swoich dzieci. I gdyby nie byli ze sobą, ich dzieci byłyby zdrowe. Ale oni sobie nie wyobrażają być z kimś innym. Poza tym już i tak tego nie cofną. Więc są. W tym co daje im los,oni są razem. Więc kiedy patrzę na dzisiejsze 'poczucie związku', na łatwość nie tylko rozpadu związków,ale małżeństw,na to'na dobre',ale już nie'na złe', to tym bardziej doceniam tę dwójkę.
Bam numer trzy
Właśnie widzę dobre pamiętniki. Reagują tylko na nasz głos,żeby otworzyć się. Przydałby mi się taki w dzieciństwie.Moja mamuśka czytała moje pamiętniki;)
Bam numer cztery
Podsumowując czas świąteczny. Niby było tak samo,a jednak jakoś tak inaczej. Z każdym rokiem bardziej jestem stęskniona, bo jest mnie tu coraz mniej.No i mimo choroby tym razem mogłam jako tako poprzebywać,poprzytulać. Poza tym oglądałam dziś z mamą telewizję,leżąc w łóżku obok siebie,jak w dzieciństwie. To było takie fajne. I tegoroczną gwiazdkę sponsorował temat seksu, w taki jakiś miły,albo zabawny sposób. Co poprawiało humor.I w ogóle fakt,że wirtualnie byłam otoczona ludźmi pełnymi ciepła względem mnie. Akurat wtedy,gdy było źle.
Bam numer pięć
Cały ten miniony rok próbowałam ogarnąć się wreszcie w kwestii damsko-męskich,tak to nazwijmy.Każdy mężczyzna w tym roku,nieważne w jakiej relacji ze mną, miał na to jakiś wpływ, mniejszy lub większy. Nawet kwestia mojego bio ojca,w końcu zupełnie jasna. I na koniec tego roku czuję, że to ogarniam.Nawet moje stare opowiadanie podesłane odpowiedniej osobie i jego interpretacja,jego"podoba mi się,jak to napisałaś,ale nie chciałbym być jednym z nich"i cała reszta uświadomiła mi,że ja jestem obydwojgiem tych bohaterów. To nawet były obrazy z mojej głowy,zrodzone we mnie,które musiałam kiedyś w końcu wyrzucić i tak powstało opowiadanie do dziś bez tytułu,choć ma już pewnie ze dwa lata. I to ja zabijam tę miłość,jak oni. Już w zarodku.To ja tworzę mury swojego świata. To ja tworzę mury swojego ciała. A moja interpretacja była zupełnie inna przecież.
Jak to stwierdził 'Anioł',dorastam.
Bam numer...?6
Właściwie to chodzi oto,żeby docenić,co jest. Żeby pamiętać, co było dobre. Żeby mieć dalsze marzenia. Żeby nie rozdrapywać starych ran. Nie patrzeć na blizny z bólem,ale z pamięcią-oto przetrwaliśmy to, albo oto czegoś się wtedy nauczyliśmy. I nie można całe życie żałować. Bo pewnych spraw nie zmienimy. Nie cofniemy czasu. Nie zmienimy życiowej sytuacji niektórych osób.Nigdy nie zostanę Złotowłosą, która w cudowny sposób będzie mogła uzdrawiać. Moje życie to moje życie. I tylko ono jest w moich rękach,choć nie do końca, bo los robi też swoje.
Tak naprawdę jeśli będę szczęśliwa,będę mogła tym szczęściem obdarować i ludzi wokół. Przynajmniej ja tak mam,ale pewnie i każdy inny,że to szczęście wtedy,czy uczucie miłości rozlewa się,nie chce dusić się tylko w nas.
Ja po prostu wiem,że jest ciężko,czasami nawet kurewsko ciężko,ale oni wszyscy kochają się. Mają miłość. A więc są w jakiś sposób szczęśliwy. I ja też ją mam. Tylko jakoś tak pokracznie,inaczej,troche od nich odstaję. Może kiedy zacznę żyć swoim życiem i stać przy sterze to dołączę do nich.Bo będę potrafiła dzielić się szczęściem. Bo ja na początku tych świąt byłam jeszcze szczęśliwa,szczęściem z ostatnich dni i wylewałam je na moich bliskich.
I to ja mogę walczyć nad opanowaniem. Nad kontrolą siebie. Każdy kontroluje siebie i za siebie jest odpowiedzialny. Za swoje słowa i czyny. Żeby nie dolewać oliwy do ognia.
Pokój.
Jest spokój.
a wiesz, że ja nie wiedziałam, że masz nowego bloga? nie wiem gdzie mi to umknęło, cholera. chociaż wiedziałam że obraz znam jak mi u Mary Lou migał, to cholera, idiotka, jak zawsze nie pokojarzyłam!:D
OdpowiedzUsuńA ja się do Schmitta zraziłam.zraziłam i koniec. może mi minie, jak wiele tego typu zrażeń:)
i trenuj trenuj, tobie akurat się przyda:>
a nieszczęśliwe miłości się ładnie ogląda i łądnie o nich marzy, ok, ale one są..najłatwiejsze. wcale nie jest trudno cierpieć, trudno jest właśnie trwać, pomimo przeciwności i to jest piękne. poezje zmienić w prozę.
mojej mamie byłoby głupio, że przeczytała mój pamiętnik, to dla niej świętość-za to czytała mi siostra a potem, jak się okazało, Pablo i Vincent...szuje. niedawno się Pablo przyznał, że mi w sekretny zeszyt zaglądali. świnie.
dorastanie mówisz? ja też teraz dorastam. ale dobrze te relacje uładzić, ale co, ja nie będę się powtarzać!:D
i co do bam 6- amen! nic dodać, nic ująć, po prostu:)
A to szuje,fakt. Moja mamusia sięgała też po listy,czasami po gg. Gg obracało się przeciwko mnie. No,ale cóż. Tak miała.
Usuńwcale nie jest trudno cierpieć, trudno jest właśnie trwać, pomimo przeciwności i to jest piękne. poezje zmienić w prozę.-amen=)
listy, gg? masakra jakaś. moja mama dzwoni do mnie za każdym razem jak cos do domu do mnie przyjdzie, z paniką, czy może otworzyć, nawet jak to listy z DKMS albo z ZUS-u, bo to przecież do mnie a może trzeba szybko przeczytać itp.- i przez nią mam na tym punkcie przeczulenie. każdy ma prawo do prywatności i troska o dziecko nie usprawiedliwia jej szargania jak dla mnie
UsuńA ja, co by się nie powtarzać, powiem, że widziałam te pamiętniki! I zgadzam się w 100%, nawet teraz by się przydał ;P Może wiesz, zmienia się głos z czasem i nie miałoby się wglądu w te głupoty z przeszłości :) Może tak byłoby lepiej :)
OdpowiedzUsuńHie hie,może tak byłoby lepiej.Poza tym spodobał mi się ten pamiętnik,kuffa xD
Usuń