Otóż jestem ostatnio totalnie niewyspana. Zasypiam, jak wiadomo, w środku nocy,nieraz bliżej świtu niż nocy. A babcia wstaje o6,7 i od tej pory non stop czymś mnie obudzi,ale tak do 9wytrwam w wydłużaniu snu. Efekt końcowy- śnił mi się dziś zmarły, który umarł ponownie, tym razem w wypadku samochodowym. Może to skutek ostatniej rozmowy o przeświadczeniu, że ja i jeden mój znajomy zginiemy na skutek auta. Może to przypadek. Ważne, że przyśnił mi się akurat wtedy, gdy rzekłam w ogrom wszechświata "Ok, to doprawdy głupię i przepraszam, że chcę o Tobie śnić i za całą resztę, to nieistotne, czy mi się przyśnisz, tak też jest dobrze i cieszę się ogromnie ze znajomości z F.,dobranoc". Skoro już mi się przyśnił(najpierw "żywy",ale bez mojej obecności,to tak tylko jakbym dostała możliwość oglądania miejsc, w których mnie NIE MA, a gdy już tam dotarłam, to był martwy i nikt nie chciał mi pokazać jego ciała, co jest dość zrozumiałe i tak pokręciłam się tam i obudziłam się).Obudziłam się i pomyślałam "aha,fajnie, przyśnił mi się martwy...ale przecież on już jest martwy, więc właściwie to nic takiego, ale fajnie,przyśnił mi się!' Lekki absurd. Zasypiam ponownie. I uwaga,uwaga. Początkową część zapomniałam. Byliśmy na zewnątrz gdzieś,po coś, nie pamiętam. A teraz.Grupa znajomych, jesteśmy w kultywatorze. Wiem, że był tu jakiś haczyk, jakaś tajemnica unosząca się w powietrzu-DLACZEGO my wszyscy tam jesteśmy i DLACZEGO niejako jesteśmy SKAZANI na to miejsce. Niestety nie pamiętam tego. A to wszystko przez to, co nastąpiło potem. Zasiadamy do stołu, każdy ma zamówić, co chce. Ja myślę, że nie mam kasy, ale przecież coś zamówić trzeba. Menu jest wymyślne, a ja marzę o gorącej czekoladzie. I jest tam jeden mój "znajomy". Siedzę pomiędzy nim, a jego/naszym znajomym. Tamten do niego mówi"musisz sobie teraz dziewczynę poszukać", a on tak zabawnie,tak jasno widocznie dla mnie, ale nigdy dyskretnie wskazuje na mnie. Szkopuł cały tkwi w tym, że ten "znajomy"tak naprawdę ma dziewczynę, próbował mnie zbajerować, ale szybko dowiedziałam się, że ją ma i tak oto nasze drogi rozeszły się. A teraz śni mi się drugi dzień z rzędu w sytuacji jednoznacznej,zabawnie. Tylko w moim śnie jest totalnie,totalnie brzydki. Ma swoje włosy,swoje ciało, ale jego twarz jest jakąś karykaturą jego prawdziwej,notabene przystojnej,twarzy. A moja reakcja na to, iż to ja niby miałabym być tą dziewczyną? Wstaję i idę do łazienki. Bo boli mnie oko, już od dawna, zaraz nie wytrzymam. I teraz najlepsze,paraparararapampam: staję przed lustrem,patrzę się w moje oko lewe. W prawym kąciku jest ropa,taka mała,biała kuleczka. Chcę ją wygarnąć, na pewno przez nią boli mnie oko. Kuleczka ucieka przed moim palcem i wędruje w lewy kącik. Udaje mi się stamtąd ją wyciagnać. Kuleczka jest wplątana we włosy,to od włosów bolało mnie oko. Włosy były dość porządnym zlepkiem włosów-gdzieś szerokość2,3cm a długie...z 2m...czarne,farbowane,moje chyba nawet. Wryły mi się w oko, w białko,odcisnęły mi się, wyciągnęłam je,białko się odformowało z powrotem, a ja poczułam się strasznie dziwnie z jednej strony, a z drugiej strony"hip,hip hurra,nie będzie boleć". I wychodzę z tej łazienki,z garścią włosów,długich w cholerę,zlepionych malutką kuleczką ropy i idę do ludzie"hej,patrzcie co miałam w oku". I oto babcia bawi się w mycie naczyń, a ja budzę się od hałasu.
Co dalej? Sprawdzam maila z 4grudnia,zeszłego roku.
Dwa maile. W pierwszym kilka zdań i ten oto utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=_6tg0DOdkeU
i nagle sobie uświadamiam,że ot wtedy pierwszy raz go dostałam a przecież wtedy on był nieistotny, to był tylko utwór muzyczny,ładny,ale nie dający żadnych emocji. A gdy go dostałam drugi raz,pamiętam DOKŁADNIE tamten moment otrzymania go,gdzie byłam, z kim, co czułam, widzę go oczami wyobraźni,a nawet pamiętam, że właśnie wróciłam z nocy poezji, na której ustaliłyśmy,że po śmierci naszej też zorganizujemy noc poezji dla tej, która odejdzie, od tych, które zostaną. Tylko wtedy ta piosenka miała już swoje znaczenie i dlatego tak wszystko pamiętam. I tak jest ze wszystkim. Dopóki szczegóły nie mają dla nas znaczenia, nie zwracamy uwagi. Przyjmujemy je i zapominamy i dziwimy się później, że ktoś pamięta to, czy tamto, że może nawet my coś powiedzieliśmy, albo już wysłaliśmy. A gdy już to coś ma znaczenie,ot chociażby ze zwykłego farta, że możemy sobie to do czegoś przypasować, nadać mu znaczenie, albo gdy jest podawane nam ze znaczeniem,albo gdy po prostu ta osoba ma dla nas niesamowite znaczenie, tak oto wtedy pamiętamy to. A przecież było o tym już kiedyś, dawniej i mogło to zaistnieć już wtedy,bo w samym tym czymś nic się nie zmieniło, to tylko my niejako zmieniliśmy się. To taki zagmatwany skrót myślowy. Ujmując prościej-wysyłasz mi dziś piosenkę, a ja wkrótce o niej zapominam. Wysyłasz mi ją za trzy miesiące,ona do mnie przemawia. I odtąd już będzie mi się kojarzyć z Tobą i będę pamiętać coś z momentu zapoznania się z tą piosenką, będę umiała przypomnieć sobie choćby niejasno po latach, że to wtedy, a wtedy ją poznałam. Choć wcale nieprawda, bo poznałam ją już wcześniej. Ale jeśli nie miała dla mnie znaczenia, to wcale NIE ZAISTNIAŁA w moim życiu. Na miejscu piosenki można postawić cokolwiek. To nawet może być człowiek, którego mijamy latami, ale dopiero po 13latach i jednym dniu NAPRAWDĘ GO ZAUWAŻAMY,on nabiera znaczenia jakiegoś i odtąd GO PAMIĘTAMY i już teraz będziemy GO WIDZIEĆ, choć on PRZEZ CAŁY CZAS tam był. Ot mały wywód.
A w drugim mailu obraz i opowiadanio-prawda(czyli mieszanka fikcji z prawdą) zakończona" śmierć jest moją kochanką, ona też lubi ciepło". I jeszcze jedno zdanie utkwiło mi z wcześniej,coś ala(nie pamiętam dokładnie)" Będę przeklinać dopiero przed śmiercią,jeśli okaże się, że się nie doczekałem". Odpowiedź, czy się doczekałeś jest chyba pomiędzy.
Ale mam nadzieję, że ta Twoja kochanka dała Tobie jakieś nowe miejsce.
Ejmen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz