sobota, 1 grudnia 2012

Jak żyć

http://www.youtube.com/watch?v=TroenoOkXHo

Niedługo mam 23lata. Właściwie to miniony rok pracowałam w różnych miejscach,nauczyłam się gotować, zwiedziłam coś nie coś świata,obroniłam 1 stopień studiów, działałam naprawdę dużo teatralnie,miałam odpowiedzialną pracę z młodzieżą, czy dziećmi, bo byli pod moją opieką,czasami byłam zmuszona radzić sobie zupełnie sama,sama ze skręconą nogą,sama z gorączką gnać załatwiać swoje sprawy,czasami nie miałam,co jeść. Ale właściwie do teraz jest tak...do dupy. Finansowo gdyby nie rodzice pewnie byłabym już pod mostem. Pracuje raz dużo,raz nic, a przez to że łącznie jest to niewiele godzin nie da się z tego utrzymać. Mieszkanie utrzymujemy w dwie tymczasowo. To odpowiedzialne,doprawdy, wszystkie rachunki na naszej głowie. W nocy,czy wieczorem człowiek wraca i wita go cisza. Pustka. Czasami A. jest, ale śpi, czasami gasi światło, gdy akurat wchodzę, a czasami jej nie ma. Czasami uda nam się chwilę porozmawiać. A chciało by się wracać do kogoś, choćby na noc. Chciałoby się dzielić tym, co się gotuje.
Z jednej strony czuję się dorosła, w pełni, za ten miniony rok. Z drugiej strony czuję się totalnym dzieckiem za ten miniony rok. Za wszystkie huśtawki nastrojów, za każdy zerowy stan konta,za każde uciekanie po pomoc do rodziców, za niektóre upicia się, czy nie zadbanie o samą siebie, jak z tą skręconą nogą, za nawet coś takiego, jak brak związku, bo to też odpowiedzialność i inny stan funkcjonowania.

I tak naprawdę niewiele pamiętam z nauki, ze szkoły. Poza pierwszym rokiem liceum moje oceny były zawsze wysokie, najlepsze lub jedne z najlepszych. A dziś ile z tego pamiętam? Sorry, ale czy przyda mi się wiedzieć jakie są kraje i stolice w Afryce, skoro mogę zajrzeć do atlasu, czy przyda mi się pamiętać wzory matematyczne(tu akurat część pamiętam),czy związki chemiczne, nieistotne są wszystkie epoki i lektury z polskiego, ani daty(tu akurat całkiem nieźle jeszcze pamiętam)historyczne, czy prawa fizyczne. Biologa jest przydatna, ale ile z tego pamiętam? Trzeba by odnowić to wszystko,wiem,poszłoby wtedy szybko. Ale gdzie przepis na to, jak gotować, jak znaleźć pracę,rozsądnie gospodarować pieniędzmi, zaszyć dziury,czy naprawić cieknący kran. Byłoby to przydatniejsze dziś.

"Dorosłe dzieci mają żal za kiepski przepis na ten świat"

po prostu czuję, że wciąż jest nie tak, a lata lecą i nie wolno mi,nie wolno mi być już dzieckiem. Może tylko takim wewnętrznym,mającym marzenia i radość z promieni słońca na twarzy,czy kolorowego motyla. Nic więcej. Bo przychodzi taki czas w naszym życiu, gdy to naszym rodzicom należy się pomoc od nas, a nie tylko nam od nich.

I co? Co zrobię? Nic, na razie...

***
Śnieg pada.mój pierwszy w tym mieście, drugi w tym roku. I miałeś rację mój drogi, nie doczekałes się następnego śniegu...a nawet liści kolorowych. Jeszcze sąsiedzi puszczają Lanę, która kojarzy mi się z Tobą,z tym ostatnim czasem Twoim. Niechże więc Lana i śnieg będą ze mną.

Niechże więc dojrzysz śnieg ze mną,moimi oczami, skoro myślę o Tobie,patrząc na ten śnieg.


http://www.youtube.com/watch?v=M-b3iU-INDo

to jest tak optymistyczne sama muzyka już:)

2 komentarze:

  1. Dupa lampa karuzela. Oczywiście, że możesz być dzieckiem! No kto, kto Ci zabroni? Czemu masz nie być?
    Ale w ogóle smęcisz :P
    Zawsze coś będzie nie tak, taki już jesteś typ. I Ty, i ja, i jeszcze paru takich znam :) Nie gryź się tym po prostu. Przepis na świat jest zły dlatego, że w ogóle jest. Nie ma być przepisu na życie, ma być życie!

    OdpowiedzUsuń
  2. "nie ma być przepisu na życie,ma być życie"no święta prawda:D ja zawsze jak jestem chora to smęcę, to gorączka :P a teraz oglądam młodyc muszkieterów i zachwycam się *.*

    OdpowiedzUsuń