Ale tak nie można w tym świecie.
Więc, wybacz mi znowu ten zwrot, mogłabym mieć mężczyzn. Kobieta, Jeżeli nie jest szczególnie upośledzona przez los, a już jeżeli jest jako tako ładna, może mieć bez większego trudu każdego mężczyznę... Prawie każdego - sprostowałem w myśli. - ...prawie każdego - sprostowała głośno dziewczyna. - Ja, dzięki Bogu, nie jestem upośledzona przez los... mam jakaś tam swoją urodę... która... nie wiem, czy ci się podoba...
- Tak, mogłabym - podjęła. I znów na chwilkę przerwała, i znów po chwilce podjęła: - Ale nie chcę. Bo jeszcze więcej niż tej gry, wiesz, to brzydzę się mnogości. Wielości. Brzydzę się. Fizycznie i nie tylko fizycznie. Ja nie jestem wieloma kobietami. Jestem jedną kobietą i chcę być jedną. I nie chcę wielu mężczyzn. Chcę jednego. Chciałabym. Rozmawiam nieraz z koleżankami, tak ogólnie, ale trochę też o tym, i one mówią: "Trzeba mieć zdrowy stosunek do tych spraw". Zdrowy stosunek według nich to spać z każdym mężczyzną, który się podoba, który jest przystojny albo miły, ujmujący, albo który kobiecie czymś imponuje, szybką jazdą na motorze, szampańskim wydawaniem pieniędzy albo grą na gitarze, albo czymś w tym rodzaju. Jeżeli to jest zdrowy stosunek, to mój jest chory. Ale ja nie myślę, że mój Jest chory. Nie mogę, a nawet gdybym mogła, nie chcę spać z wieloma mężczyznami, z drugim, trzecim, piątym. Z jednym chciałabym.Jakim sposobem ona uchowała się i uchowała takie myślenie niemodne w świecie tym, wśród ludzi tych, którzy - sami nie potrafiąc tak mocno i prosto kochać - wszystko robią, żeby taką miłość poniżyć, pognębić, zhańbić, zdeptać, zniszczyć, zamordować (bo inność drażni jednakowość), l specjalne obyczaje w tym niszczycielskim morderczym celu stworzyli, specjalną filozofię, specjalną sztukę, specjalnych specjalistów-artystów, cały specjalny świat. I, no tak, no tak, przecież może jutro zgasnąć Słońce albo może nam je przesłonić jakiś straszny potworny grzyb. Na zawsze, jutro, pojutrze, na zawsze, przecież może się to stać. - I wiesz - podjęła ona - może to dla ciebie oczywiste, ale też ci chcę o tym powiedzieć, powiedzieć wprost, że jestem za wiernością, za wiernością absolutną... Wolny ptak jest najwierniejszym stworzeniem tego świata - powiedziałem do siebie w myśli. Ale nie bardzo wiedziałem, po co mi się to zdanie w myśli powiedziało, ani nie wiedziałem, co to zdanie - w całej swojej rozciągłości, w całej swojej skrzydlatości - oznacza. - ...i temu jednemu mężczyźnie byłabym oczywiście absolutnie wierna. W ten sposób, w ten chyba jedyny sposób byłabym też sobie wierna. Byłabym taka, jaka chcę być i jaka naprawdę jestem. Ja to wiem. Ja to czuję. Ten mężczyzna by mi pomógł w tym, by mi pomógł taką a nie inną być, a ja bym się starała tak samo we wszystkim mu pomóc. Bo, myślę, że na pewno bym mu w niczym nie przeszkadzała. Ogromnie ciężko jest o takich sprawach mówić i ogromnie niezręcznie. I raczej nie powinno się zapewniać o czymś, bo to wtedy właśnie wygląda podejrzanie.I co więcej rzec? Że nic się nie zmieniło. Odkryto to wczoraj,boleśnie,gdy znowu się słyszy,że ma się słuchać głosu serca,a głosem serca i spotykać,sypiać z kim się chce. A głos serca nie chce wielu.Przynajmniej nie w momencie,gdy jest Ktoś,bo potem wiadomo,kiedyś,znowu kogoś będzie chciał. A póki co uczę się odzwyczajenia od chwilowych fascynacji facetami,jak już się odzwyczaję,a to co mam skończy się,przynajmniej będzie łatwo nie pakować się w nic nowego w tym roku.***
ALOHA- piąta zasada hunyKochać to być szczęśliwym.Fundamentem prawdziwej miłości jest relacja z samym sobą. „Jeśli nie możesz być z tym kogo kochasz, kochaj tego z kim jesteś". To twoja relacja w pełni otwarcia i miłości jest uzdrawiająca dla świata.***http://www.youtube.com/watch?v=l-EnSeb3pHUmam swoje sposoby na swoje depresje.Jedzenie,muzyka,coś do przeczytania,może do obejrzenia. I sztuka teraz już, z powrotem.Sztuka leczy dusze.No i polecam:http://www.anastasis.republika.pl/milosc1.htm
Ach, Sted. Ale widzisz, on wiedział o co chodzi, a tak mu się życie nie poukładało. Co z tego, że teraz wszyscy go znają i tęsknią za nim..
OdpowiedzUsuńOducz się takiej fascynacji o jakiej mówisz, bo w końcu się w coś wpakujesz. A tymczasem wciąż na gadaniu się kończy ;> I a propos kończenia - przestań z kolei upatrywać końca w tym co masz. Kurczę, jakaś Ty cudownie nielogiczna :D
I na marginesie - coś dziwnego się z tym blogiem porobiło w sensie technicznym, chyba. Naprawisz?