piątek, 1 lutego 2013

Luty,a koło kołem się toczy.

Mamy luty.Jak z bicza strzelił i po styczniu. Pamiętam,jak zaczęłam ten nowy rok.Pełna spokoju i miłości. A potem znów szarpanina,ze sobą,ze światem,z innymi,z problemami. Szarpię się,jak opętana.Albo znowuż nie szarpię,tylko kopię dół pod sobą.

I dziś dopadła mnie gorączka,poszłam do lekarza i znów się szarpałam w drodze powrotnej.A potem przykryłam się,czym się dało,rozgrzałam się,poczułam się błogo.Pomyślałam o tych puchatych,białych liskach,o których V. kazał śnić. Poczułam spokój,wewnętrzny,wreszcie.I zauważyłam kolosalną różnicę.Między mną szarpiącą się,a mną spokojną. Spokojna ja po prostu sobie poradzi,a jak nie to prześpi ile się da.Szarpiąca się,rzuca się,jak ryba na plaży.
Nie chcę się tyle szarpać.

Więc dziś już się nie szarpię więcej. Nowy miesiąc,luty. Krótki.Wymagający.
Niech będzie spokojny.

Ja dziś też myślałam o wolności.Z jednej strony,czysty abstrakt,z drugiej strony trzeba ją budować,tak pomału.Wolność to prawo wyboru. I jeśli chcemy być wolni,musimy stwarzać te wolność i innym. Więc nawet jeśli jestem heteroseksualna,to rozumiem,że ktoś jest innej orientacji i że walczy o prawo. Prawo wyboru.Prawo pokazania się,prawo głosu.Nie wiem,co będzie za tysiąc lat.Ale może ci,którzy dziś są mniejszością staną się większością.Może.Nauka pozwala nam sztucznie zapłodnić kobietę,kombinują i nad tym by sztucznie to dziecko rozwijać,poza kobietą. I jeśli wtedy to heteroseksualni będą mniejszością to,co? Będą żądać praw. Czy je dostaną?

"Wszystko mi wolno,nie wszystko przynosi mi korzyść". I póki jeden drugiemu nie szkodzi,niech będzie wolny,a żeby być prawdziwie wolnym trzeba być prawdziwie odpowiedzialnym.Bo wolność nie oznacza,że oto teraz wyjdę i wystrzelę wszystkich wokół,bo jestem człowiekiem wolnym i mam do tego prawo. Człowiek wolny respektuje też wolność innych.
Abstrakt,owszem. My i tak jako społeczeństwo będziemy zawsze czymś uwiązani,bo takie mamy systemy. Może gdzieś,na pustkowiu,może. Ale cena jest sroga,prawda Chris?A przecież nie oto szło. Nie o śmierć,a o życie. Nie o pustelnictwo,a o bycie z. Z równie wolnymi.Bo jak jesteś wolny,to potrafisz odejść na samotne rozmyślanie,czy podróż,czy zaszyć się w sobie,czy dać się czemuś pochłonąć całkowicie,na moment,dłuższy lub krótszy,a potem wrócić. Jeśli chcesz. I jeśli zrobisz to sam,z własnej woli,bo przecież nikt Ciebie nie zmuszał-można by się czepiać,że może jakieś przywiązanie wewnętrzne tu zmuszało,ale to już twoje przywiązanie,a nie uwiązanie przez kogoś lub coś-jak jesteś wolny,choć troszeczkę,to te wolność nosisz w sobie. I ona pozwala Tobie przetrwać, gdy może czasy polityczne,czy społeczne,czy realia wokół są"nie takie".Może akurat panuje reżim,a może ktoś chce go Tobie narzucić. Może czasami musisz dać się zamknąć,gdzieś,a może musisz się z czymś kryć,a jedyna myśl na pocieszenie to,to że jesteś wolny,póki masz tę wolność w sobie.Ty wiesz kim jesteś i choć będą chcieli'zgnoić'Ciebie równo,choć zwątpisz,upadniesz,wierzysz dalej. Że któregoś dnia nadejdą czasy inne. I nawet nie myślisz o sobie,a o ludzkości właśnie.Że może Ty się już nie doczekasz,ale to dziecko śpiące w wózku,owszem.Bo nie żyjemy tylko sami dla siebie.Poprzednie pokolenia miały wpływ na obecne czasy,jak obecne ma wpływ na czasy obecne,ale i przyszłe.I w ten sposób dochodziło do zmian,wielkich zmian. Trzeba mieć nadzieję.Trzeba też mieć instynkt samozachowawczy.Istnieją piekła,z których nie da się wyjść bez tego. Piekło wojny,reżimu politycznego,prześladowania,braku akceptacji,więzienia.Piekło, w którym nie zawsze jest miejsce na nadzieję,ale póki jest miejsce na życie,jest walka.


Bo czasy się zmieniają,a wielu nie chce tego dostrzec. Bo czas tak naprawdę stoi w miejscu,póki my stoimy w miejscu.

"...Żyję w kraju, który nie jest Republiką, a jego obywatele nie są wolni. Nie jest to wyspa, nie chroni go żadna armia ani flota. Spojrzenia władców nie są dumne ani wspaniałe, nie zdobi ich ufność ani olśniewające wyrafinowanie.
Przypominają drobnych handlarzy, którzy za euro są w stanie sami i za pomocą innych współobywateli i zbirów zrobić każde świństwo.Żyję w kraju podbitym przez tępe hordy a podbój nazywa się pseudo wolnym rynkiem.
Rządzenie tym krajem to jedno pasmo szantażu, przekupstwa i korupcji.
Niestety, kiedyś ci wolni i tolerancyjni obywatele dali się zastraszyć. Był to kiedyś kraj ludzi wolnych, ludzi dumnych, ludzi światłych, wspaniałych indywidualności, którzy potrafili walczyć o swoje ja. Tak nie jest."
Marek Konieczny


...Na majakach jestem poetą...
Unoszę się w białym puchu,jest ciepło. Kręci mi się w głowie.Znikam. Przepadam w nicości. Wracam do bytu i nie-bytu.Jestem. Jestem tym oddechem,tą myślą,tym słowem,tym ciałem,tym człowiekiem,tą kobietą,jestem. Otulona ciepłem Twoich wierszy,zamykam oczy. Czerń nie przeraża.Przecież nie ma tam nic więcej,poza mną samą.Jestem otwartą walizką,schowam w sobie wszystkie gwiazdy. Gdy mnie otworzysz,zaświecę blaskiem tych,którzy odeszli przed Tobą. Jestem ogromną walizką,mieszczę samą siebie,ale zmieszczę też i Was. Jak Wy zmieścicie mnie. Przenikamy się,pakujemy co swoje i nieswoje. A potem przeglądamy te rzeczy i zaskakujemy się.Nie pamiętamy już co jest nasze,co nie nasze,a czasami właśnie przypominamy sobie"ojej,to nie moje",a jednak,jednak jakoby moje. Czasami coś wyrzucamy.Czasami trzeba robić porządki.Czasami świecimy przez wszystkie szpary. Czasami gaśniemy. Każdy kiedyś zgaśnie. Co stanie się z walizką? Co z rzeczami w środku?Przyjdą następni.Koło kołem się toczy.Świat jest pełen światów. Każdy ma swój.Niejeden.Jesteś moim światem,a ja jestem Twoim światem,gdy wychodzimy na przeciw siebie. Nasze koła zazębiają się.Osobno, a jednak razem. Toczymy się.Dziś nie spadam,dziś toczę się w wielkiej machinie życia.Jestem tylko zlepkiem,zlepkiem wszystkiego tego,co we mnie i wokół. Wszechświat jest we mnie,a ja jestem we wszechświecie.Poprzez  prawa natury.Jestem tylko spadkobiercą praw natury. My wszyscy jesteśmy. Jesteśmy.JESTEŚMY.A potem....pyk.Koniec.

..."koniec prawie zawsze jest początkiem"...
Rodzimy się.Wypełniając pewną pustkę,choć nigdy do końca. A potem umieramy.Zostawiamy pewną pustkę,choć nigdy nie tak całkowitą. Ktoś zagospodaruje część swoim życiem. W naturze nic nie ginie przypadkowo.

***
Kiedy jesteś mały,wielkie sukcesy to te małe sprawy.Pierwsze słowo,pierwsze kroki,pierwsze jedzenie łyżeczką,pierwsze zdanie,pierwsze"umiem to",pierwsze liczenie,na razie tylko do tylu,ile masz palców,pierwsza samodzielność. Kiedy jesteś duży,oczekujesz dużych sukcesów. A przecież sukcesy małe dalej istnieją. Ty sam jesteś dalej mały,tak często. Ja dziś jestem mała,choć duża. Moje sukcesy?To brak łez,to brak odczuwania zimna,choć jest zimno,to zrobienie obiadu,ba,nawet zrobienie herbaty,to ten spokój,spokój to sukces numer jeden.

Sukces to poranne wstanie z łóżka.Przecież wcale nie chce się wstawać.Sukces to uśmiech skierowany do kogoś.To dobre słowo skierowane do kogoś.Dobry gest i czyn.Sukces to Twoja praca ,czy Twoje studia,czy Twoja szkoła.To Twoja rodzina,czy związek.To Twoi przyjaciele.To Twoje sprzątanie i gotowanie,to sport,to sztuka,to Twoje hobby,to te sklejone samoloty,nad którymi tyle siedziałeś,to Twoje prawo jazdy,Twoje podróże,Twoje słowa poskładane w taką całość,że nagle ktoś zasłuchuje się w nie i pochyla się nad nimi,sukces,mały,duży,co za różnica? Widzisz porażki,bo tak prościej. Albo nic nie widzisz. 

2 komentarze:

  1. Dobra, to ja krótko.
    Po 1 - obecne pokolenie kształtuje przyszłe czasy, jasne. Tylko ja się aż po prostu boję, co się z tego wykluje.
    Chyba średnio nam idzie. Konieczny ma rację, a my gówno z tym robimy.

    A po 2 - ja Ci życzę tej odpowiedzialności, o której mówisz. Już tak wiesz, urodzinowo. Serio serio.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie pomyślałam o tym, że krótki miesiąc może być miesiącem ddechu...ale fakt faktme-ten styczeń męczył i był wyjątkowo długi.
    liski znam. zaklęcie liskowe, było jeszcze zaklęcie śiergocących ptaszków i zaklęcie kotkowe:)
    ja uznaję jedno-moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej czujacej istoty. nie tylko człowieka. i nie wolno nikomu nic narzucać....choć to kwestia labilna. bo zawsze większość ma przewagę.
    trudno w samotnośći, przynajmniej dla mnie, znaleźć prawdziwą wolność.
    a przyszłe pokolenia...czasem mam wrażenie, że mam je gdzieś. aż za często, w swoim hedoniźmie, ze swoim tu i teraz i swoim wygodnym nic ode mnie nie zależy. kop trochę w sumie:)

    małe skucesy są wielkimi sukcesami i trzeba je doceniać:)

    i tu zdrowiej:):*

    OdpowiedzUsuń