wtorek, 1 stycznia 2013

Happy new year,bezemocjonalnie

Angela postawiła mnie do pionu psychicznie,Anka przy radosnej muzyce fizycznie,co bym wyglądała jakoś i oto wyszłam.Z urodą księżniczki i klasą pani bizneswomen. Na dzień dobry już z daleka usłyszałam od Angeli,że pięknie wyglądam i właściwie czego mi więcej było trzeba;)

Sylwester jak sylwester.Angela zabrała dla mnie kieliszek,choć do niczego się nie dokładałam.Miłe,ale mówię,nie,dziękuję,nie piję. W tym momencie jej przyjaciółka wybucha śmiechem,"no ale już masz nalane"-przede mną zdążył postawić kolega z roku Angeli podwójny kieliszek czystej,od siebie na dzień dobry. A potem musiałam pić sok, co by nie było,że nie piję z nimi:D wódkę i tak jeszcze dostałam,a nawet od obych panów z 10piętra,co zawitali,pyszną cytrynówkę. Ale nie przesadziłam.W ogóle uwielbiam Tomasza,bo jest jedną z najbardziej optymistycznych,radosnych osób,jakie w życiu spotkałam. Przepozytywny człowiek. Do północy ponudziłam się,tyle że nie sama.O północy był cały ten szał,oblano mnie milion razy szampanem,wyściskano przez obcych ludzi. Choć więcej stałam z boku, nie rozumiejąc tego szału.Podobał mi się gest znajomego Angeli,który mimo,że kojarzył mnie tylko z FB jako Katarzyna Wilk(od miniaturki wilka)i z jej opowieści,wyściskał mnie z życzeniami. A potem,jako iż jest w niej zakochany,biedaczysko tachtało mnie na 8 piętro. Trochę mnie niósł,trochę się mocował,trochę blokował i ubolewał,że tyle ważę:D Bo Ona uznała,że nigdzie nie idę,śpię u niej w ciepłym i w ogóle.Miłe to było,ale byłam ciekawa,jak to tam na placu jest i byłam chętna spać do późna we własnym wyrku. Na plac jechałam i szłam w bojowym nastroju.Uświadomiłam sobie,że póki jestem z dala od placu,czyli zbiorowiska ludzi i policji wokół to trochę niebezpieczne włóczyć się samej w sylwestrową noc. Ale uznałam,że nikt mi nie podskoczy.W razie co z obcasa i z kolana. Bo mnie wkurwili studenci,którzy rzucali fajerwerkami pod nasze nogi,jak szliśmy na stację benzynową. Jeden wystrzelił dosłownie koło nas i ten huk,ojapierdolę. Aż mnie głowa rozbolała.Nie przebierałam w słowach na nich,nawet nie wiedziałam,że takowe znam xD

Poza tym niebo było piękne,pełne gwiazd,zastosowałam starą metodę-mówię do Ciebie,przez gwiazdy<3

i tak oto wylądowałam na placu. I myślałam sobie-kurwa,co ja tu robię-bo trochę nastałam się,czekając na Ankę. Ale potem uznałam-właściwie to jest ładne-widzę tłumy ludzi,od młodych,po starych,nawet dziecko kilkuletnie i jej matkę tańczącą,nawet niepełnosprawnego człowieka,bezdomnych,wszyscy razem,wszyscy radośni,roztańczeni w jakiś podobny sposób nawet. Spodobało mi się. Nie chciałam tańczyć,byłam zbyt trzeźwa na taką muzykę-przeca to disko polo było istne xD-ale chciałam to zobaczyć. A potem mijałam jakiegoś bezdomnego,albo przynajmniej biednego pana,siedział na krawężniku taki smutny-życzyłam mu szczęśliwego nowego roku,Anka też dołączyła i uśmiechnął się,było ok. Kogo się nie mijało,życzył szczęśliwego nowego roku i to też było fajne.To jak po euro,gdy wracało się i mijało ludzi,a oni do ciebie krzyczeli Polska,Polska!=)

"Zaufanie,szczerość i zrozumienie to jest najważniejsze w związku."-a to takie podsumowanie mądrej gadki przyjaciółki Ani. I czujność,bycie uważnym na mącenie w głowie.Na to żeby nie mieć klapek na oczach.Bo trzeba być odpowiedzialnym,ot co.Mądra kobieta,młoda mama, a co.
2013 rok bez chłoptasi. A mężczyźni wyginęli wraz z dinozaurami. Ale jakby się jakiś znalazł, to co innego. Ano.

Dla mnie w tym roku nowy rok,jak to nowy rok. Po prostu. Jest. Dobrze,że żyję. Nie jest to żadna data graniczna. Dlatego wychodząc z domu byłam w szoku,widząc wszystkich wystrojonych ludzi. Od starego po młodego.Uświadomiłam sobie cały ten paradoks wielkiego świętowania. Ale znałam ludzi,którzy tego dnia robili,co chcieli,na spokojnie. Czytali książki,albo oglądali wielkie walki, by być większym zwycięzcą w nowym roku. I cieszę się,że właściwie bliscy i tak byli w tego sylwestra. Przez komórkę,czy obok w postaci Ani i Angeli.

Nowy rok?Rok,po prostu. Obyło się bez pijactwa,bez łez,bez niebezpieczeństw,bez facetów-w samą sylwestrową noc. Z radością w sercu,skierowaną do ludzi wokół i z dystansem do świata wokół. Bez żadnego żalu i bólu.I niech tak zostanie.
Stary rok?Były niesamowite podróże,były niesamowite koncerty,dużo się działo w moim światku teatralnym,łącznie z wyjazdem za granicę,ogromna ilość nowych ludzi,zdany licencjat,dostanie się na nowe media,przeróżne prace,w tym praca marzeń w wakacje,pijackie przygody,dojrzewanie,radzenie sobie czasami w niełatwych sytuacjach,czasami niespodziewana pomoc,niesamowici ludzie,starzy i nowi,po prostu było więcej plusów niż minusów.Tak oto uznałam. A teraz-niechaj za rok będę dumna z siebie. Tylko tyle.

I dziękuję Alice za tego sms sylwestrowego!=)
I Fridzie,za to"żyjesz?bo jak nie to będę Ciebie szukać po akademiku"xD

A na dzień dobry dostałam śniadanie do łóżka od Anny :D, bo mi chleb wczoraj nie kupiła i nie miałam chleba.


***
Są takie chwile,kiedy czuję miłość do życia i ludzi.I od nich też. Kiedy jestem wewnętrznie spokojna,mam ciepło w sercu i to wszystko aż się wylewa,ale bardzo spokojnie,po prostu szuka ujścia. Normalnie jestem raczej gwałtowną burzą. Ale takie chwile doceniam niesamowicie. Chwile pogodzenia się z życiem. Chwile miłości. Chwile bezmiaru piękna.Teraz jest taki moment.

2 komentarze:

  1. trwaj, piękna chwilo!

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, nie czepiajmy się mojego denerwowania się awsze i owszystkich, instynkty opiekuńcze rosną mi proporcjonalnie z promilami we krwi:D

    zatem-moment idealny

    OdpowiedzUsuń