środa, 30 stycznia 2013

33lata

Ostatnio to mnie fascynuje,że sobie wchodzę o czymś napisać, a tu jakaś myśl wcześniej zjawiła się u panny F., choć ja tego nie widziałam.

Bo ja sobie też dziś myślałam o całym tym teatrze,na początku znajomości.
Ja to nie lubię teatrów, choć wiadomo też jakieś robię. Nie lubię samej tej idei,tego wymogu na początku.Ale albo mam teatr od początku i w teatrze zostaję,albo właśnie z teatrem zrywam. I mogę mieć zły humor,mogę się rozpłakać,mogę być zasmarkana,w dresie,w mieszkaniu w cholerę zimno to i nie mam zamiaru regularnie depilować nóg i mogę odstawiać swoje szopki i mówić o przeszłości,bo cholera,taka jestem. I jestem szczera.Do bólu,z przesadą,wiem.I ja siebie podaję,otwartą,jestem prosta-rozpieprzona,ale tego nie kryję. Nigdy nie byłam dobra w całe te klocki uwodzenia siebie,ani zmierzania do związku,ani czegokolwiek. Bo tu trzeba taktyki,a ja takowej nie posiadam,ja po prostu jestem. Ja mogę siebie kryć na imprezach,albo na dwóch pierwszych spotkaniach. Dlatego tyle znajomości przetrwało właśnie tyle.Bo to nawet fajne jest czasami. Pokryć siebie i poudawać przed sobą,że się jest takim fantastycznym. Takim wiecznie radosnym,pełnym pasji,energii,życia,siły i piękna. A potem zniknąć,co by nie widzieli,jakim się jest.Kwestia braku zaufania,albo braku sił na udawanie,albo zwykłej potrzeby nowych widzów. Albo potem pokazać jakim się jest i poczekać aż znikną,bo te parę razy gdy siebie pokazywałam dostawałam właśnie to-zniknięcie.Nie umiałabym siebie kryć jakoś długo. Bo po co? Albo zostajesz,albo idziesz. To ja ze sobą będę,prosta sprawa,do końca życia

I tylko irytuje mnie teatrzyk po drugiej stronie. Nigdy nie ufałam ludziom, o których za mało wiedziałam na temat 'tej drugiej strony'. To, że ktoś się chce pokazać jak najlepszy,taki a taki,jasne,fajnie.Zwłaszcza,że to przecież jedna strona medalu. Ale najzwyczajniej w świecie liczę, że to się zmieni.Bo wiem,że tak być musiało może nawet,ale czy tak dalej być musi?A może to tylko ma być teatrzyk. Więc mam swój czas,a potem muszę nauczyć się rozmawiać o pewnych sprawach.

A potem skończyć te wszystkie teatrzyki. Nie potrzebuję seksu,nie potrzebuję teatrzyków,nie potrzebuję randek,spotkań i rozstań i zniknięć. Jestem od prawie 17lat tą samą dziewczynką, która chciałaby miłości.Pierwszy raz uświadomiła to sobie w wieku lat 8,tak,mała dziewczynka. Która nie umie bawić się odpowiedzialnie w te klocki. Spróbuje. A potem dziękuję.Nie uda się,to odkładamy klocki do pudełka i bierzemy się za kredki. Kredki to teatr. Teatr od lat był i jest. I niech pochłonie życiem.

A teraz dalej. Siedziałam dziś w poczekalni pełnej dzieci.Patrzyłam się na te matki,jakieś takie,nie wiem,odpychające,na te dzieci,jakieś takie chore,więc marudne, więc też odpychające i tak mój instynkt macierzyński wyparował. Ci faceci to samo.Wiem,to takie dwulicowe i okrutne z mej strony.Ale ja tak miewam. Patrzę się nieraz na rodziny i myślę sobie 'kurwa,kto to wymyślił i po co?'A czasami patrzę się ze wzruszeniem,czy zachwytem. Po prostu rodzina,związki i inne 'cyrki'to również pewne wymogi społeczne. i jak patrzę na wymogi społeczne czasami to mnie odrzuca. A czasami to im zazdroszczę. Proste.

Dziś postanowiłam umrzeć w wieku lat 33. Jeśli mnie nic na tym świecie nie zatrzyma.
Mam 10lat życia, co mi się dziś wydaje w cholerę długie.I ładna liczba,10 i 33 też.Grzeszę,pewnie.Bo to młoda itd. Ale jeśli za 10lat będę tkwiła w tym miejscu, w którym tkwię dziś to mi starczy.
Mam swoje demony w głowie,wiem.Swoje demony w ciele,wiem. Swoje demony wokół,wiem. Mogę z nimi walczyć. Albo mogę je oswoić. Na 10 lat. A potem koniec. Co mi to daje? Że posiadając krótki,a jednocześnie długi czas,może ruszę z miejsca. Zacznę żyć.Może umrę wcześniej,może później,ale wiek 33 niech będzie przełomowym. Chcę w wieku 33lat wiedzieć, że nie poszłam na aż takie kompromisy z życiem światem i że przeżyłam swoje,żyłam,zasmakowałam tego i owego.  I jeśli będę stała wobec dylematów kompromisów, to stąd odejdę. A jeśli odnajdę pokój w sobie i swoim życiu,albo człowieka,albo pracę,to zostanę.Albo chociaż tylko przestanę mieć problemy zdrowotne. Takie odwieczne. Bo mimo,że mogło być gorzej,że to nie jest rak,ani kalectwo jakieś,ani w ogóle nic takiego, to ja już dziękuję za te wszystkie lata i wszystkie zmienne opinie i wszystkie'pani nie jest przeziebiona,pani tak ma od tego,a tego i będzie pani tak miała,a teraz będzie jeszcze gorzej',ja już nie mam na to sił.Ja to pierdolę,jak mówi Świetlicki.I tak,irytują mnie lekarze. Każdy mówi,co innego. A żaden nie pomoże.To ja siebie wyleczę w 33urodziny.
Bo jeśli już teraz mnie to wszystko wkurwia,to za 10 lat będzie jeszcze więcej.
Poza tym zauważyłam,że jak człowiek zmarznięty to bardziej wkurwiony.

***
Proszę,wydaj mi receptę na życie,
sprzedaj mi lekarstwo na szczęście.
Niech zapcham się tabletkami na spokój
aż się udławię,aż zdławię ten niepokój.


Duszę się ,panicznie panika znika,
nadzieja na lepsze jutro mnie unika.
Nie pamiętam gdzie jestem i po co jestem,
wiem tylko że absurdalnie jestem.

Odejdę i przejdę i dojdę i nie dojdę.
Nie dojdę i dojdę i przejdę i odejdę.
Jestem małą chorągiewką na wieży,
z wysoka widok jest inny, wierzy.




3 komentarze:

  1. Wybacz, ale to zwyczajnie jest głupie. I nie będę tu słodzić, bo się normalnie teraz wkurwiłam. I choć to Twoje życie i sobie zrobisz z nim co zechcesz, to jak widzę takie coś, to nie będę klepać po ramieniu i mówić, że rozumiem.
    Dobra, rozumiem. Ale kutfa. Jestem tu też dlatego, żeby Cię kurde stawiać do pionu.
    Tak więc po 1 - a propos teatrzyków, grania i znikania. Czy nie miałaś się od poniedziałku ogarnąć? Miałaś, przypominam. A Ty dalej swoje. Tak nie można. Odgrywać, a potem znikać, bo jak się pokaże siebie to oni znikają. No i sru, niech znikają. Znikając przedtem tak naprawdę przed kim uciekasz? Bo przecież nie przed nimi.
    No i po 2 - 33? Czy Ty się, moja panno, za dużo książek nie naczytałaś przypadkiem? Bo skądś znam ten pomysł. Wiesz o czym mówię. I podejrzewam, że kolejne osoby, które zawitają tu, by Cię zjebać (i słusznie) również będą wiedziały. A z tej książki płynął morał, przypomnij sobie jaki, bo chyba ominęłaś zakończenie, skoro masz taki pomysł.
    Wyznaczaj sobie cokolwiek. Że jak będziesz miała 33 to nie wiem, wyjedziesz, zaczniesz wszystko od początku, zmienisz płeć, zajdziesz w ciążę, COKOLWIEK, ale nie to. Bo o jeszcze jednej rzeczy Ci przypominam - historia, która się stała, a nawet dalej dzieje wokół Ciebie, sama przez siebie tłumaczy absurd i, co tu kryć, głupotę w tym pomyśle się kryjącą. Jakbyś miała wątpliwości o czym mówię - inny przykład. Wilk - znasz go z opowiadań. Chciał się odciąć od ludzi, od świata. Teraz traci wzrok i słuch, będzie odcięty. Jak z "bajką o wróżce innej niż wszystkie". I skoro czytałaś, to co napisała przywołana przez Ciebie na samym początku, to wybij sobie to z głowy.
    To że się tu teraz żołądkuję i zębami zgrzytam mimo tego, że zaraz ducha wyzionę, bo mnie tak wszystko napierdala, potraktuj.. Wiesz jak masz to potraktować.
    Oj, dostaniesz pachem 9ego. I za karę dostaniesz nie 23 tylko 33 właśnie, żeby Ci się odechciało na przyszłość głupawych pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie nic nie trzeba dodawać do powyższego komentarza, pozostaje mi się tylko pod nim podpisać.
      Jeżeli masz aż tak zły dzień Cat, to lepiej pójdź już spać, bo to co tu piszesz jest po prostu niedorzeczne.

      Usuń
  2. wiek chrystusowy? a może poczekaj ze mną do 48?
    tak serio, to dostaniesz w dupę, tak jak ja dostaję w dupę od Wojciecha za swoje 48. dawać sobie czas, bo co, bo wyznaczenie granicy pomoże? a gówno prawda! trzeba się nauczyć żyć już teraz i nie marudzić, jak nie wychodzi. masz swoje życie, twoje decyzje ale do kurwy nędzy...dobra, uspokajam się i ścieram pianę z pyska.
    to tak, jakbyś nie dawała sobie szansy. najmniejszej, zakładając, że nic się nie zmieni a ja się zabiję. no przepraszam bardzo ale to...głupie. i nie chodzi o żadne grzeszenie, a brak logiki. nawet jak do 33 nie wyjdą pewne założenia, to co, odbieramy sobie ładnie szansę na dalszy ciąg? a co jak człowiek odbiera sobie szansę na to, że może za rok go coś genialnego sportkać? umrzeć zawsze się zdąży, pora na każdego przyjdzie, po co przyspieszać? po jaką cholerę granice? to wcale nie mobiluzje, to raczej przytłcza, przynajmniej tak by było w mojej głowie. a 10 lat to naprawdę bardzo mało.
    poza tym, nie wypowiada się życzeń pochopnie.
    i moze to będzie niemiłe, ale do cholery, pomyśl sobie o tych, co nie mieli szansy żyć dłużej, a i tak walczyli. tak, wiesz o kim ja mówię między innymi, więc weź się trzepnij porządnie. jak nie od siebie samej, nie ode mnie, to od niego. bo, do jasnej anielki, to też czegoś uczy.
    jeśli znajdę, jeśli coś tam, bal bla bla. sranie w banię, lepiej otwórz oczy i przestań się życia bać kobieto, bo chyba do tego jednego to się sprowadza. jeśli jeśli jeśli, same wytrychy, które daja ci wymówkę, żeby tak naprawdę nie żyć, tylko sobie popłakując istnieć i zamartwiać i snuć chore palny. ja wymówek nie uznaję- ani że kompromisy, bo życie składa się i z kompromisów, ani zdrowotnych, bo masz zdrowe ręc,e nogi i nie masz deadline, chociaż to męczy, to nie wymówka. źle może powiem, ale- ludzie maja gorzej i dobrze się na tym świecie bawią, bo sobie nie szukają wymówek. demony ma każdy, każdy żyje z jakimś bólem, traumą, ale to jest życie. nie ma sielanki, idylli. ale z demonami idzie się dogadać, jak ich sobie człowiek sam nie namnaża.
    .
    i tak, opierdalam i musztruję, ale sie wkurwiam. i widzę, że nie ja jedna.


    a teraz proszę sobie posłuchać w kólko, no prosze. i się zastanowić.
    http://www.youtube.com/watch?v=nzyNWyZhUS0
    serio mówię.
    i idę sobie stąd.

    OdpowiedzUsuń