Czasami mężczyzna patrzy się na kobietę tak jakoś...ładnie,miękko.Czasami aż się robi cieplej na sercu.
Dotychczas nazywałam to maślanymi oczami i choćby były to piękne oczy,gdy tylko patrzyły się na mnie maślanie,zmywałam się,nic tu po mnie(pomijając te dwa razy,kiedy byłam zakochana ze wzajemnością i te patrzenie sobie w oczy to przecież takie fajne było). Bo przecież ja tego nie odwzajemniam,tego spojrzenia,ja nawet nie chce go widzieć,niezręcznie się czuję.A teraz moje spojrzenie staje się odbiciem czyjegoś takiego spojrzenia, bo patrzę się na nie i tak mi się jakoś cieplej robi i wcale nie nazywam je maślanym. Jest ciepłe,ładne,miękkie.
Ale niczym nie różni się od tamtych spojrzeń,innych mężczyzn.
Więc, dlaczego?Dlaczego tamci nie,a ten tak?Bo tego łączy to samo,co z dwójką wyżej wymienionych. I nie o zakochanie mi akurat idzie, a o ulotność chwil. Z góry założony bliższy lub dłuższy koniec oznacza, że nie muszę uciekać,stwierdzając,że 'to nie to',nie widzę"nas aż po grób"ani w ogóle'nas'. Po prostu mogę trwać.
Bo ja szukam miłości,zapominając,że ją się nie znajdzie ot tak na ulicy. Ona powstaje z czasem.I wcale nie musi trwać aż po grób. Bo wcale nie ma platońskiego założenia dwóch rozdzielonych dusz. To tylko kwestia wyboru,odpowiedzialności i uporu. Uporu trwania. Dbania o ogród.Bo inaczej zwiędnie.
Choć czasami naprawdę zdarza się porozumienie dusz,tak zwane. I piękne to jest. Ale nawet to nie wystarczy.Zawsze znajdą się przeszkody do pokonania,przy których można oblać egzamin.Ale nie trzeba.
Ze wszystkich rzeczy wiecznych,miłość trwa najkrócej.
Pytanie na dziś brzmi:co chcę dać, a nie czego ja szukam.
bo to ładnie, miękko wyraa jednak emocje i uczucie. choć uczucie kryje się za wieloma spojrzeniami bo ma wiele twarzy, jest to ciepłe, prowokacyjne, natarczywe ale spltają się w końcu w jedno i jedną emocję miłości ale..ale to już chyba trzeba się znać, nie wiem:)ale w każdym razie wiem o które z tych spojrzeń chodzi,, to pod którym człowiek topi się jak lody wystawione latem na słońce^^
OdpowiedzUsuńto ja powiem tyle- może to te oczy patrzą w te oczy, jak się wie już, że nie trzeba uciekać i zakładać? i powiem za pewnym człowiekiem, nic nie trwa wiecznie, tylko niektóre rzeczy i uczucia mają szansę trwać dłużej niż ludzkie życie i nie zaszkodzi spróbować, bo nigdy próbować nie szkodzi. inaczej wszyscy bylibyśmy tymi samotnymi wyspami, a J.Done miał raczej przeciwną sentencję:D
i prawda, miłość tworzy się latami. trudnymi chwilami, tymi skrajnymi wręcz,spokojnymi, zaufanie buduje się przyjaźnią i latami spędzonymi razemm to nie jest chwila moment, hop siup i po sprawie. choć czasem zdarza sie tak, że na pstryknięcie palca się wie, że z tym ma sie szansę to zbudować. i nic więcej nie trzeba:)
a ja jakoś nigdy na wywiady nie parłam. nie wiem, wydawało mi się to sztuczną formą rozmowy chociaż...chociaż każda rozmowa z obcym to taki wywiad. nie mi oceniać, bo nie próbowałam:)
a ja orgię mam we krwi chyba:D
i mi się usunął komentarz:wywiad-niby sztuczny,już mi to mówiono,ale ja dostałam też rozmowę poza dykfatonem,albo informacje z zastrzeżeniem tylko dla mnie,nam się dobrze rozmawiało. Co innego przed kamerą,to przyjemne,też pochłania,ale sztuczne. Ale jak miałam taki cykl wywiadów o ludziach z pasją, to była prawdziwa rozmowa:)
OdpowiedzUsuńspojrzenie,pewnie tak,pewnie masz rację,nie ucieka się,nie zakłada to i tak się patrzy.
jestem dziś myślowo tępa,spałam od do 9 i siedzę cały dzień na uczelni:D