środa, 2 stycznia 2013

Śniście.

Ostatnio przeżyłam drugie życie we śnie. Miałam zupełnie nową rodzinę,wielką imprezę rodzinną.Miałam inny dom,inny samochód,inne miasto. W którymś momencie w tymże aucie wylądowaliśmy w powietrzu,zawieszeni na linie. Lina szła tak,że można było na niej zjechać w dół,do brzegu. Bo auto wisiało nad rwącą rzeką. Zajebiste uczucie zjazdu. Na ziemi czekały na mnie...gołe,łyse,tłuste,obślinione trojaczki.Okazało się,że moje. Jeśli to były niemowlaki,to w cholerę duże. I siedziałam z nimi,wycierałam im ślinkę i kochałam je całym sercem. I obudziłam się,uznając,że przeżyłam drugie życie;)))

A dziś spałam 12godzin,bo nie miałam mobilizacji do wstania, za zimno, a współlokatorka też spała.
Sny były rożniste,noc była śnista. Bo budziłam się,co jakiś czas,więc przeskakiwałam od snu do snu. Nachodziłam się w nim od cholery,większość toczyła się na ulicach i wiązała z moimi spacerami w konkretnym celu,lub do ludzi. Spotkałam nawet jakąś kobietę w muzeum wielkopolaninów-jestem  w 100%pewna,że już tam byłam.Znałam te dzieła,które tam były i rozkład miejsca,a nawet tę kobietę. Już kiedyś chciała ze mną porozmawiać,w tym samym miejscu pracując,o tym samym człowieku- o V.

I byłam też na ulicy,takiej mocno pod górkę,kamienistej,szarej,ze sklepami i dwoma restauracjami ładnie wystrojonymi,przejrzałam rano w głowie rozkłady ulic różnych miast. Ja nie znam TAKIEJ ULICY,nie byłam na niej w RZECZYWISTOŚCI tej 'ziemskiej'.Ale miałam pewność we śnie,że już byłam w tym miejscu,że już o nim ŚNIŁAM. Patrząc się na dwie restauracje,tuż obok siebie,wiedziałam,że nie wchodzę tam dziś,bo to są tylko spaghetterie te tanie,takie same,ale wystrojone na wykwintne restauracje,a ja nie mam ochoty na spaghetti. I wtedy z budynku po prawej wyszedł mężczyzna. Ten budynek był akademią muzyczną,takie miałam wrażenie. A mężczyzna miał w sobie magnetyzm,który kazał mi iść za nim. Szłam za nim,brnęłam w tę uliczkę,aż byłam w nowym miejscu,okazało się,że tuż w pobliżu są obrzeża miasta już.Zrównałam się wtedy z mężczyzną i parę razy,niechcący,szturchnęłam jego dłoń swoją. Była tak delikatna,że nie wytrzymałam i powiedziałam
"ma pan takie delikatne dłonie,czuć od razu,że jest pan muzykiem". Mężczyzna zdziwił się i tak ładnie uśmiechnął,a ja wtedy patrząc się w jego twarz,uznałam,że przypomina mi kogoś SŁAWNEGO. Ale jednocześnie był takim skromnym,miłym,zwyczajnym chłopakiem.Zaśmiał się i podszedł do samochodu,moje ulubione jeepy,yee,ten akuratnie nowiutki,spytał o coś mnie,po czym jego znajomy odpalił silnik. Powiedział do mnie"widzi Pani,mój znajomy nie chce żebyśmy się poznali,dlatego odpala już auto,do widzenia"i zniknął,odjechał.A ja sobie uświadomiłam po przebudzeniu,że to był sam Keanu Reeves.

Btw. imię Keanu,  w języku polinezyjskim oznacza "Chłodny wiatr wiejący z gór". <3

1 komentarz:

  1. właściwie, to ja się czasami tak zastanawiam, czy ja nie prowadzę oc najmniej podwojnego, a raczej pocwórnego życia w innych światach, razem z "moimi marłymi" choćby, a to co pamiętam jako sen to po prostu echo mnie stamtąd...trochę, jak w "Interświecie" Gaimana

    O, to się znowu czegoś od Ciebie dowiedziałam, znaczenie imienia genialne, szkoda że moje tak ładnie nie brzmi, z tym że mi moje znaczenie pasuje- ciekawe czy jemu i czy by pasowało podobnemu panu:D

    OdpowiedzUsuń